niedziela, 8 grudnia 2013

W połowie drogi do świąt.

Czekam na święta. Oszukiwałabym, gdybym napisała, że ogarnia mnie magia świat. Raczej cieszę się, ze będę miała czas na zajmowanie się swoimi przyjemnościami.
Odebrałam książki. Zgodnie z obietnicą - będę je czytała przez święta. Ale.... szukając w księgarni czegoś do czytania dowiedziałam się, ze mogę kupić książkę Larsson za cenę jaka widnieje na stronie internetowej. Oczywiście musiałabym być szalona, żeby nie skorzystać z tej oferty. I w ten to sposób mam trzy książki tejże autorki. Dziś miałam pracowite popołudnie. Wynosiłam "rogówkę" - nie wiem, kto mnie kiedyś namówił do jej zakupu. Narobiliśmy się jak dzikie konie. W pokoju zrobiło się przestronniej, roznosi się echo. Musiałam również pomalować ściany, bo ślady po Kocie Niesfornym pozostały. Ale takie warunki nie będą trwały wiecznie - jutro przywożą mi wersalkę i dwa fotele klubowe. O wiele mniejsze w gabarytach i pozwalające na większe możliwości ustawienia. Jeszcze dwa tygodnie do świat.

wtorek, 3 grudnia 2013

W kwestii wyjaśnień

Dziś znalazłam chwilę czasu, aby udokumentować działania poprzedniego dnia. Ozdoby świąteczne, ale jak na razie skromne - to dopiero początek grudnia
Lampion cudownie podświetlany, kupiony w Ogrodach Kapias
wianki świąteczne - miał być jeden pod lampionem, ale z uwagi na Futrzaka niegrzecznego sa dwa razem i dekorują świecę na półce

Futrzak niewychowany nie omieszkał wczoraj, gdy wszyscy udali się na w pełni zasłużony odpoczynek próbować, czy aby te białe kuleczki są jadalne i czy są przysmakiem Kocura Rudego. Przezornie wiec, aby nocnej pory nic nie zakłócało umieściłam je na (jak na razie niedostępnej półce).
Natomiast dziś zaczęłam harpunem wykończać czerwony sweterek (chwilowo będzie pełnił funkcję bezrękawnika, aż zrobię rękawy i je doszyję).

 Robiło się go dość szybko - tzn. byłoby się robiło, gdybym mogła się temu całkowicie poświęcić. Oczywiście wymaga on jeszcze uformowania, ale przyjdzie to z czasem. Wkrótce święta i będę miała więcej czasu dla swoich ulubionych zajęć.
Następna sprawa to moje zamówione książki. W piątek wieczorem zamówiłam sobie w księgarni wysyłkowej kryminały Asy Larsson. Oczywiście to moje ulubione szwedzkie kryminały. Choć dokładniej byłoby napisać- skandynawskie.Teraz czekam na informację, ze mogę je odebrać. Jednak obiecałam sobie, że zacznę je czytać dopiero w czasie świąt. Zapowiada się pracowity czas.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Już mozna wyjąć ozdoby świateczne.

Jest grudzień, wczoraj byłam u Państwa Kapias...... i choinka już na balkonie, ozdoby zakupione (dziś je rozkładałam). Zdjęcia dodam później, bo czas nie po temu, aby je robić. Dziś tylko gwoli informacji - powoli kończę czerwony sweter, rósiofyna razie odpoczywa, bo jeden kłębek wyrobiłam a drugi czeka. Jak na razie - nie mam więcej bo nie dowieziono. A święta zbliżają się....

sobota, 23 listopada 2013

Sobota wieczór

Jestem, pracuję, działam.
Rósiofy sweter przeszedł kilka reinkarnacji. Dzis niczym Penelopa, prułam go kolejny raz, bo moja Kopia stwierdziła, ze nie chce takiego modelu. Zatem zapowiedziałam, ze robię to ostatni raz, a od teraz robię go "po swojemu". O dziwo, model uzyskał akceptację.

 

Niestety, nie mam więcej włóczki (bo kupiłam tylko jeden motek), wiec dziś pojechałam do pasmanterii. Ale nie do tej w której zazwyczaj się zaopatruje. Wymaganego koloru nie dostałam, ale zapatrzyłam się na inne , "modliłam się" do nich. Dylematem był również wybór koloru, bo każdy był taki, ze chciało sie go mieć. W końcu wybór padł na melanż granatowoturkusowofioletowy. Niestety, były tylko dwa motki, ale znalazłam takie na Internecie, więc zamówię bez problemu brakujaca ilość.
 Powyżej umieściłam zjecie swetra ( a przynajmniej jego ostateczną wersję). Wrabiam wzory, bo zbyt nudno machać drutami tylko oczka prawe lub lewe. Doszłam już dawno do wprawy i nie muszę stale patrzeć na wzór, który dziergam. Mogę wówczas oglądać sobie filmy. A konkretnie kryminały skandynawskie.
Jestem nimi...zafascynowana/oczarowana. Chyba juz wcześniej o nich pisałam. W poszukiwaniu ciekawych tytulów znalazłam stronę, na której Miły pan wyłożył, dlaczego są one inne niz hollywoodzkie produkcje.
Jeszcze "Autor-widmo" Polańskiego jest podobny w klimacie do tego co oglądam. A obejrzałam ostatnio:
"Niemieckiego Bękarta", "Kaznodzieję". "Ofiary losu", "Kamieniarza", "Burze na krańcach ziemi" (ten ostatni z Izabelą Scorupco). Już nie dodam, że Scorupco miała na sobie dość ciekawy sweter w jednej ze scen, który to stał się przyczyna zakupienia włóczki.

niedziela, 10 listopada 2013

Pracowitych dni ciąg dalszy


 Może nie tyle co ciąg dalszy, ale zaczęłam nową robotkę. To sweter-raglan robiony metodą "od góry". Wzór i rozpisanie znalazłam tu. A sama praca wygląda tak:
Sama włóczka jest "rósiowa" (jak mówi moja kopia), bo to ulubiony ostatnio kolor licealistki. Wymyśliła sobie, ze chce mieć sweter w różne pasy ażurowe, więc jestem teraz na etapie wyszukiwania różnych, przy których można pracować i równocześnie oglądać jakiś film na DVD (ale o tym później).
Ponieważ miałam jeszcze szare renety, jako Najlepsiejsza Mama, zajmująca pierwsze miejsce na najlepsze kanapki w rankingu mam liceum, upiekłam dziś szarlotkę, Taka na kruchym cieście, z szatkowanymi jabłkami. Przepis podaję poniżej:

 Przepis na kruche ciasto

1 kostka masła
3 szklanki mąki(tortowej) + 2 łyki
1 jajko
2 żółtka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
2-3 łyżki kwaśnej śmietany

wszystko zagnieść włożyć do lodówki(najpierw podzielić na 2/3 i 1/3)na około1/2 godziny
po wyjęciu - większa częścią wylepić blachę, włożyć do piekarnika, podpiec w temp ok 220 na złoty kolor, wyjąc, wystudzić
jabłka obrać i poszatkować, dodać do nich trochę cukru i cynamonu
z pozostałego białka ubić pianę(dodaję zawsze ciutkę soli a do smaku sok z limonki albo cytryny)
pianę przełożyć do jabłek i delikatnie wymieszać, aby "nie siadła".
całosć wyłożyc na podpieczone ciasto, poszatkować na górę pozostawiona część ciasta i włożyc do piekarnika na ok 15-20 min. (temp.220)
A efekt....
 Ciasto na blasze

 A tutaj na talerzyku. Można dodać gałkę lodów
 Pracując dzis w pocie czoła, licząc oczka na nowy sweter, oglądałam jednym okiem filmy nakrecone na podstawie kryminałów Camilli Lackberg - Ofiara losu i Niemiecki bękart. Jeśli ktoś lubi klimaty skandynawskie i nie potrzebuje szybkiej akcji  to z pewnością może je oglądać.
Dla mnie przemawia krajobraz Szwecji, jej naturalność, surowość krajobrazu. I na pewno jest to o wiele ciekawsza oferta spędzenia niedzielnego południa niż to co oferuje TVP.
Nie muszę chyba dodawać, ze przeczytałam kryminały tejże autorki. I może opinie o nich są takie same , jednak jak już kiedyś wspominałam - ambitne książki czytałam na studiach, teraz chce po prostu przy nich odpoczywać. Miłego wieczoru dla czytających.


sobota, 9 listopada 2013

Decoupage

I jeszcze jeden wpis...
Wstawiam nowe zdjęcia przedmiotów z decopagu. Może ktoś się pokusi? To działalność mojej córki.




To pudelka na różne skarby. Bo skarbów zawsze w domu dużo - rożne "przydasie", które zawsze plączą się pod ręką i nie można ich zdyscyplinować.Ostatnie pudełko "poszło" do ludzi.... Jej pierwszy zarobek.

A tu jeszcze to co robiłam ja - obrazki w kuchni i breloczki.







Prace, przeróbki.

Dzis pracowity dzień. I remanentowy. Sprawdziłam, co kryją czeluście wersalki, odkurzyłam maszynę do szycia i trochę podgoniłam prace.
A wiec najpierw wykonanie nowych narzut na rogówkę. W tym nieoceniona pomoc kota

Tu właśnie jest przyczajony.

Tradycyjnie lubi przyglądać się każdej pracy wykonywanej przez "człowieków". Zachowuje przy tym stoicki spokój lub wręcz przeciwnie, jest jak"ninja" - ważne, ze ja nie widzę, a że inni widzą mój ogon to nieistotne.

 A tu jednak wybrał odpoczynek, wygodne leżenie na materiale, jakby chciał powiedzieć:
"Obraziłem się na ciebie. Nie mogłaś wcześniej pomyśleć o czymś takim, żeby było wygodnie?"
Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz szyłam coś więcej niż łaty na spodniach, ale jednak maszyna to dobra rzecz.
A gdy już ją wyciągnęłam z pawlacza, to poszłam na całość. Z czeluści wersalki wyciągnęłam bieżnik, który miał mieć odpowiednią długość, ale z racji posiadania kota i jego indywidualnego podejścia do przedmiotów w domu, dziś  drastycznie go skróciłam(po prostu podzieliłam na dwie części i podwinęłam)

 


To bieżnik przed rozcięciem.

Dodatkowo wyjęłam na światło dzienne serwetkę (wspominałam o niej wcześniej), może znajdę czas na nią, jeśli jest na górze.
No i jeszcze bieżnik wykonywany "harpunem" (takie określenie szydełka wyczytałam na blogu Intensywnie kreatywnej ). Dłubanina z nim, ale powoli widać efekt.

 I jeszcze zaczęłam wstępne obliczenia do swetra raglanowego robionego "od góry". Nigdy jeszcze tak nie robiłam, więc będzie to działalność pionierska.
Zatem jak nic czeka mnie duuuużo pracy.
Już nie dodam, że odkryłam podczas wyjazdu do Mikołowa sklep z włóczkami jakie widziałam w Kołobrzegu. Nie muszę więc szukać ich po internecie, choć zapewne kupowanie w sieci jest tańsze. Ale jednak względność koloru też dużo robi. W drugiej pasmanterii kupiłam włóczkę Elian mimi.
Jeszcze nie wiem, co z niej zrobię. Niech sobie nabiera mocy urzędowej.