Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiramisu pomarańczowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiramisu pomarańczowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Kwietniowo

Wiem, wiem..zaniechanie bloga powoduje utratę czytelników. Postaram się wynagrodzić to w dwójnasób. Najpierw moje zmagania kulinarne w zeszłym tygodniu. Ponieważ kupiłam truskawki ( te hiszpańskie, bez słodyczy, bo przecież nie wytrzymałyby transportu, wiec musiałam coś z nimi zrobić. Wybór padł na tiramisu ale w wersji owocowej: lekko osłodzone z kiwi i truskawkami. Cos słodkiego jest, a nie za bardzo grzeszne. Oczywiście rodzina zmiotła je w ciągu dwóch dni. Pozsotalo po nim tylko wspomnienie i fotografia:

ponieważ wspomnienia Pana Jerzego Stuhra już dawno przeczytane, czas na książkę, o której nie tak dawno było głośno. Jednak nie tak, jak o jej poprzedniczce. Dan Brown i jego kontrowersyjne książki sensacyjne. Juz pomijam, czy opisywane dzieła są zgodne z oryginałem ( Madonna wśród skał to obraz na desce a w Kodzie da Vinci Sophie usiłuje przebić obraz kluczem. Nie wiem, jak to chce zrobić, chyba tylko pozadzierać malowidło), ważne, ze akcja początkowo się ślimaczy, ale w miar ubywania kartek nabiera tempa. To równocześnie następna książka z cyklu czytania i dziergania


Jak na razie, jestem na etapie, gdy główny bohater uciekł przy pomocy włoskiej lekarki ze szpitala i próbuje przypomnieć sobie, co robił wcześniej. A ponieważ czytam wieczorem, jakoś dziwnie dłuży mi się powieść...
I następna rzecz, o której warto wspomnieć, to występ moich wychowanków na scenie z okazji Wieczoru Spotkań, który co roku organizuję. W tym roku postawiliśmy na regionalizm i prezentowane sceny były mówione po śląsku. Tym bardziej, ze uczniowie posługują się piękna gwarą, lekką, niewymuszoną. Nie to jednak było godne zapisania. Jakże byłam zaskoczona, gdy podczas zakończenia, przy prezentacji występujących, zostałam przez nich wywołana na scenę i podziękowali mi za pomysł, cierpliwość i możliwość wzięcia udziału w takiej imprezie. Organizowałam już takie wieczory kilkanaście razy, ale nigdy nie spotkałam się z takim podsumowaniem. Jest to baaardzo miłe.


To właśnie podziękowanie od nich... miłe i sympatyczne. Dla takich chwil warto pracować z młodzieżą gimnazjalną.

piątek, 7 marca 2014

Chorowania ciąg dalszy...

Jeszcze nie przechodziłam tak choroby. Nic mi się nie chce, stale bym leżała, teraz jeszcze zaczął się suchy kaszel. Nie wiem, jak pójdę do pracy w poniedziałek, bo dzisiaj jechałam po zakupy i czułam się jak koń po westernie.  Grzebałam w laptopie i znalazłam takie zdjęcia:

 To chyba rok, czy dwa lata temu, na zakupach w Auchan znalazłyśmy piękne peruki. Zdjęcie robiła moja mama i miało być jako "sweet focia".

A to na Targach Książki w Krakowie ze Stanisławem Mikulskim. Starszy,  elegancki pan, trochę wyższy ode mnie. Miła rozmowa, której się nie zapomina.
W ramach pobytu w domu zrobiłam próbne tiramisu, ale o smaku pomarańczowym. Przepis wzięłam stąd .Tzn - nie wzięłam go dosłownie, a tylko inspirowałam się nim. Bo na 250g serka mascarpone miałam 330g jogurtu greckiego i "na oko" cukru pudru i do tego domieszałam odrobinę (łyżeczkę) soku pomarańczowego. Biszkoptów nie moczyłam w soku.
Nie przepadam za czekoladowo - kawowym tiramisu ale to pomarańczowe mi smakuje. Niestety, nie mam zdjęcia, bo nim wyjęłam aparat to desery zostały pożarte przez rodzinę ...
I to na tyle z dzisiejszych notatek. Pozdrawiam mile czytających, miłego wieczoru życzę.